Laserowe usuwanie blizn potrądzikowych

Opis własnych doświadczeń

Laser frakcyjny CO2

Laser frakcyjny CO2 w rękach odpowiedniej osoby jest świetnym urządzeniem do rozwiązywania rozmaitych problemów skórnych. Przy zastosowaniu konkretnych parametrów możemy zredukować wszelkiego rodzaju blizny (potrądzikowe, pourazowe, pooperacyjne), rozstępy czy zmarszczki, a ponadto uzyskujemy termolifting skóry, zagęszczając ją i poprawiając jej jędrność. Przy niższych parametrach osiągamy efekt peelingu laserowego, czyli delikatnie złuszczamy martwy naskórek, oczyszczając skórę z zaskórników i nierówności.

Zabieg dermabrazji laserem frakcyjnym CO2 z punktu widzenia pacjenta

W celu dokładnego zrozumienia odczuć pacjentów w trakcie oraz po konkretnych zabiegach, staram się (w miarę możliwości) wykonywać zabiegi z zakresu medycyny estetycznej również na sobie. Oczywiście dermabrazji laserowej CO2 nie wykonałam jedynie z chęci przetestowania zabiegu na sobie. Jest to procedura dość inwazyjna, jeśli więc nie ma wskazań do jej przeprowadzenia, to nie należy tego robić. W moim przypadku zabieg przeprowadziłam z konkretnych wskazań estetycznych. Odkąd pamiętam miałam na twarzy blizny potrądzikowe, szczególnie widoczne na policzkach. Nie były to duże i głębokie zmiany, natomiast dla mnie bardzo wstydliwe i w pewnym stopniu szpecące twarz. Zdobyta wiedza i umiejętności, a przede wszystkim doświadczenie zebrane podczas pracy w klinice medycyny estetycznej Ars Estetica umożliwiły mi bardzo dokładnie zgłębić ten temat, zobaczyć jak wygląda cała procedura zabiegowa od tzw. podszewki. Co prawda zanim zaczęłam pracować na laserze CO2, testowałam go w różny sposób na własnej skórze, by dobrze zrozumieć wszystkie mechanizmy jakie zachodzą podczas zabiegu, jednak sama odwlekałam rozpoczęcie pełnej serii zabiegów na twarz. Pierwszy zabieg zaczęłam niespełna dwa lata temu. Była to dla mnie doskonała okazja, aby w końcu zrozumieć, co czuje pacjent. Chciałam na „własnej skórze” przekonać się o skuteczności zabiegu, który pozwalał mi osiągać bardzo dobre rezultaty terapeutyczne u moich pacjentów. Zaznaczę, że opisywana przeze mnie procedura była moim trzecim zabiegiem. Z uwagi na liczne zapytania ze strony swoich pacjentów na temat przebiegu zabiegu, odczuć, wyglądu tuż po, a także okresu rekonwalescencji, w końcu zdecydowałam się na prowadzenie dokumentacji fotograficznej oraz video-relacji sprzed, w trakcie i po zabiegu od A do Z. Postanowiłam podzielić się moimi doświadczeniami właśnie po to, aby moi przyszli pacjenci byli w pełni świadomi krok po kroku całej procedury laserem frakcyjnym CO2.

Przygotowanie do zabiegu

Na 2 tygodnie przed zabiegiem odstawiłam leki światłouczulające- herbaty ziołowe oraz suplementy diety (poprawiające wygląd włosów, paznokci itp.) zawierające również wyciągi ziołowe i roślinne. Nie było żadnych przeciwwskazań, które dyskwalifikowałyby mnie jako pacjenta do zabiegu dermabrazji laserowej. Na godzinę przed zabiegiem na oczyszczoną twarz nałożyłam sobie krem znieczulający, który następnie pokryłam okluzją w postaci specjalnie wyciętej folii. Po co? Odcięcie dopływu tlenu znacznie wzmacnia działanie kremu. Mam dla Was radę, zróbcie sobie całkowity demakijaż łącznie z oczami i rzęsami. Po zabiegu twarz jest tak opuchnięta i obolała, że każde potarcie skóry będzie ją podrażniać i sprawi niepotrzebny dyskomfort. Zabieg najlepiej wykonać w okresie jesienno-zimowym ze względu na nieco niższą temperaturę oraz brak słońca.

Jak wygląda zabieg

Po zmyciu kremu znieczulającego twarz była nieco zaczerwieniona, jest to normalna reakcja skóry na substancje zawarte w preparacie. Do tej procedury zastosowany został laser frakcyjny eCO2 firmy Lutronic. Zabieg rozpoczął się u mnie od policzków, a więc obszaru, który skupiał najwięcej blizn potrądzikowych. Z tego względu na tę okolicę zastosowane zostały mocniejsze parametry niż na resztę twarzy. Ze względu na dość dużą ilość tkanki tłuszczowej, zabieg w okolicy policzków zniosłam dobrze, odczuwałam ciepło, co prawda intensywne, ale do wytrzymania. Zabiegowi towarzyszył również charakterystyczny, dość nieprzyjemny zapach. Długość fali lasera CO2 jest dobrze absorbowana w wodzie, więc wiązka laserowa odparowuje tkanki. Przez cały czas trwania zabiegu mogłam schładzać sobie twarz zimnym nawiewem. Z pewnością poprawia on komfort zabiegu i zmniejsza dolegliwości bólowe. Przy wysokich parametrach zabiegowych pracujemy trybem statycznym, czyli plamka lasera w kształcie kwadratu jest dziurkowana wiązką laserową, w taki sposób, aby kwadraty nie nakładały się na siebie. Gwarantuje to bezpieczeństwo zabiegu i symetryczną ilość deponowanych wiązek lasera. Następnie, w celu uzyskania lepszych i bardziej naturalnych efektów przechodzimy do trybu dynamicznego i wyrównujemy kontrast oraz zacieramy granicę mocniejszych parametrów. W trybie dynamicznym wiązka lasera deponowana jest na skórze cały czas, gdy tylko końcówka głowicy przesuwa się po jej powierzchni. Również tym trybem pracujemy wykonując zabiegi na niższych parametrach. W moim przypadku były to takie okolice jak: czoło, powieki górne i dolne, nos oraz broda. Pozwala nam to uzyskać w miarę jednolicie pokrytą dziurkami skórę. Cały proces dobrze zobrazowany jest na filmie z zabiegu. Laser wydaje specyficzny odgłos „bzyczenia”, który świadczy o mikrouszkodzeniu tkanek przez wiązkę laserową. Najbardziej bolesne miejsca na twarzy to okolice na których jest cienka skóra oraz te, gdzie jest mało wyściółki tłuszczowej, bliżej kości, czyli: powieki górne i dolne, linia żuchwy, okolice ust. Po kilku minutach od rozpoczęcia zabiegu czułam, jak zaczyna mi puchnąć część twarzy, która została już poddana działaniu lasera oraz charakterystyczne pulsowanie. Ze względu na intensywność i inwazyjność zabiegu odczucie naprzemiennego zimna i ciepła jest zupełnie normalne. Wieczorem, po zabiegu może wystąpić delikatny stan podgorączkowy. Nasz organizm wyczuwa „uszkodzenie” twarzy i zaczyna walczyć ze stanem zapalnym, uruchamiając procesy obronne. Nie należy się tym zamartwiać, jest to naturalna reakcja organizmu, która po kilku godzinach powinna samoistnie przejść. Należy pamiętać, że wywołany w organizmie stan zapalny jest dla nas korzystny a hamowanie go lekami przeciwzapalnymi niweczy efekty zabiegu.

Jak wygląda twarz po zabiegu?

Gdy cała twarz zostanie „podziurkowana” przez laser i procedura dobiegnie końca, należy zmyć częściowo odparowany naskórek, który wciąż zalega na twarzy w postaci białych kropek. Do tego celu najlepiej użyć octeniseptu- preparatu odkażającego bez zawartości alkoholu. Ze względu na to, że po zabiegu twarz jest chropowata, najlepiej przemywać ją gazikiem. Płatki kosmetyczne średnio się sprawdzają, ponieważ na twarzy zostają włókienka bawełny (tak jak pisałam powierzchnia skóry nie jest gładka). Po zabiegu oczywiście wskazane jest chłodzenie okolicy zabiegowej- zimny nawiew, coldpacki, hydrożele, woda termalna itp. Pamiętajcie, aby wszelkiego rodzaju coldpacki owinąć w sterylny i suchy gazik, aby mokry plastik bezpośrednio nie dotykał skóry w rejonie zabiegu. Twarz jest opuchnięta, zaczerwieniona, pojawia się punktowe krwawienie (w końcu laserem zadziałaliśmy aż do warstwy brodawkowatej, w której są naczynia krwionośne), a także uczucie pieczenia, palenia, które jest chyba jednym z najmniej przyjemnych momentów. Na szczęście zwykle ustaje w ciągu 1-2 godzin.

Na oczyszczoną twarz od razu nanosimy krem, polecam krem regeneracyjny Cicalfate firmy Avene, który przyspiesza gojenie skóry (zawierający wodę termalną oraz sukralfat).

Pielęgnacja po zabiegu 

Ważne, aby przez okres 24h po zabiegu unikać kontaktu twarzy z wodą z kranu. Wieczorem, po upływie kilku godzin od zabiegu, można przemyć twarz najlepiej wspomnianym wcześniej octeniseptem. Szczególną uwagę należy zwrócić na intensywne nawilżanie i regenerację skóry, dlatego tak ważne jest, by dokładać krem, kiedy tylko poprzednia jego warstwa zostanie wchłonięta. Ze względu na fakt, iż możliwym powikłaniem po zabiegu może być zakażenie bakteryjne, najlepiej zmienić poszewkę poduszki, aby środowisko, z którym styczność będzie mieć nasza twarz było nieco bardziej „sterylne”. Chociaż gwarantuję Wam, że pierwszej nocy po zabiegu i tak będziecie spać na plecach.

Po zabiegu, dzień 1

Następnego dnia, jeśli zabiegowi poddaliśmy również powieki górne i dolne, możemy mieć mały problem z otworzeniem oczu, które będą jeszcze bardziej spuchnięte niż dnia poprzedniego. Kolor skóry ściemnieje, co będzie spowodowane oddzielaniem się resztek naskórka, który będzie się w naturalny sposób złuszczał od 3-7 dni. Twarz dalej będzie obrzęknięta, możemy mieć wrażenie jakby ktoś nas dość mocno poobijał, innymi słowy odczuwalna będzie bolesność, ściąganie skóry na twarzy i oczywiście zaczerwienienie. W ciągu dnia obrzęk zacznie stopniowo ustępować. Na skórze uwidoczni się „kratka” pokazująca, w którym miejscu zadziałał laser. Zarówno kratka jak i rumień pozabiegowy może utrzymywać się na naszej twarzy od kilku tygodni do kilku miesięcy (w przypadku cery wrażliwej). Z doświadczenia wiem, że jest to kwestia indywidualna i naprawdę ciężko to precyzyjnie określić. Po okresie rekonwalescencji koloryt skóry zostanie wyrównany. Jeśli chodzi o pielęgnację, do 24h po zabiegu nie używamy wody z kranu. Aby zmyć pozostałości kremu po nocy (na którym z pewnością namnożyło się „trochę” bakterii) można zastosować wodę przegotowaną z żelem do mycia twarzy lub płynem do higieny intymnej. Może wydawać się to na pozór dziwne, ale tego rodzaju żele zawierają związki łagodzące np. alantoinę, aloes oraz przeciwzapalne- pantenol. Dodatkowo nie posiadają żadnych barwników ani substancji podrażniających skórę, są hipoalergiczne, i co jest bardzo ważne, mają naturalne pH około 5,5. U mnie i większości moich pacjentów ta metoda naprawdę bardzo dobrze się sprawdza. Jak wygląda cała procedura? Ja zazwyczaj biorę sobie miseczkę z przegotowaną wodą, wrzucam do niej kilka płatków kosmetycznych, nakładam na twarz płyn do higieny intymnej (używam Białego Jelenia), a następnie zmywam delikatnie namoczonymi płatkami. Nie szorujemy twarzy, aby nie zdrapać strupków. Pojawi się wtedy ponownie punktowe krwawienie oraz zwiększy to możliwość powstania „mikroblizenek”. Woda musi być letnia – nie gorąca, nie zimna – pamiętajcie, że po zabiegu twarz jest bardzo wrażliwa i przy jej dotyku odczuwalna będzie bolesność. Wracając do pielęgnacji, osuszamy twarz (proponuję wykonać to chusteczkami jednorazowymi), po czym aplikujemy nową, świeżą warstwę kremu regeneracyjnego. Czynność powtarzamy wieczorem, w ciągu dnia możemy ewentualnie dokładać krem. Na okres minimum tygodnia odstawiamy swoje kosmetyki (aż do całkowitego złuszczenia skóry), natomiast na 2 tygodnie odstawiamy kosmetyki zawierające alkohol. Ja proponuję jednak, by całkowicie z nich zrezygnować.

W pierwszym dniu po zabiegu twarz jest opuchnięta, zaczerwieniona, widoczne są mikroskopijne strupki (odpadną samoistnie do 3-7 dni po zabiegu). Nałożenie podkładu w tym dniu kompletnie nie ma sensu i jest praktycznie niewykonalne. Jeżeli istnieje konieczność opuszczenia domu, należy bezwzględnie nałożyć krem z filtrem SPF 50 bez względu na porę roku i pogodę za oknem.

Po zabiegu, dzień 2

Skóra poddana zabiegowi ciemnieje, przybierając brązowy odcień (powstaje efekt maski, skóra jest napięta, sztywna, ściągnięta). Brązowy kolor skóry oraz jej szorstkość są normalną oznaką procesu gojenia skóry. Nie zabrzmi to może najlepiej, ale brązowa skorupa pokrywająca twarz zaczyna delikatnie „pękać”. Rozpoczyna się proces złuszczania, którego w żadnym wypadku nie powinniśmy przyspieszać (peelingom mówimy stanowczo NIE). Dlaczego? Pamiętajcie, że skóra jest bardzo wrażliwa i delikatna (tak jak po poparzeniu słonecznym) i jakikolwiek peeling mógłby ją dodatkowo podrażnić, wywołać bolesność oraz krwawienie. Skutkiem mogą być blizenki i przebarwienia, a więc zabieg całkowicie traci sens. Czas całkowitego złuszczenia trwa do ok. 7 dnia po zabiegu.  Kluczową rolę odgrywa nawilżanie w postaci kremów nawilżających oraz nawadnianie od wewnątrz (duża ilość wody niegazowanej). Z kremów polecam Wam maskę głęboko nawilżającą firmy Perfecta z aloesem. Mają w serii również maskę odżywiającą z miodem, ale mnie ona piecze- jestem w stanie nałożyć ją dopiero na 4-5 dzień. Od drugiego dnia po zabiegu można swobodnie się myć, brać prysznic, nakładać makijaż (chociaż jeśli nie ma takiej konieczności to lepiej jeszcze się z tym wstrzymać). Na twarzy można zauważyć mikrostrupki, twarz wciąż jest brązowa, natomiast pod złuszczającą się skórą widać już nowy naskórek w kolorze mocno różowym. Opuchlizna może się jeszcze utrzymywać, chociaż powinno być już lepiej niż dzień wcześniej. Pamiętajcie, że im więcej będziecie skórę twarzy nawilżać, tym szybciej nastąpi oczekiwany proces złuszczenia. Co z pracą i wyjściem do ludzi? Przyznam szczerze, że na drugi dzień mało kto może sobie pozwolić na takie wyjście. Nie wyglądamy jeszcze dobrze. Bazujemy cały czas na konkretnych kosmetykach regenerujących. Broń boże nie stosujemy swoich kremów z jakąkolwiek zawartością kwasów. A co z serum z witaminą C? Ja nałożyłam dopiero na 5 dzień stężenie 20% i nie odczułam żadnych negatywnych reakcji. Wcześniej nie miałam odwagi, ale myślę, że można spróbować szybciej. Jeśli po nałożeniu preparatu pieczenie szybko ustąpi bądź nie wystąpi w ogóle, preparat można pozostawić.

Po zabiegu, dzień 3-4

Skóra cały czas się złuszcza, opuchlizna zmniejsza się, koloryt twarzy nieco się wyrównuje. Można zauważyć, że skóra na której nastąpiło złuszczenie jest bardzo gładka, jej struktura jest wyrównana. Z racji, że oczyszcza się od wewnątrz możliwe są pojedyncze białe krostki wypełnione ropą. Nie wyciskamy ich! Skóra jest tak wrażliwa, że podczas kolejnego mycia gwarantuję Wam, że krostki same zostaną usunięte z powierzchni skóry. Jeśli chodzi o podkład można go delikatnie „wklepać” gąbeczką, aby bardziej ujednolicić skórę i zakryć czerwony rumień pozabiegowy, natomiast nie oczekujcie, że będziecie wyglądać dobrze. Skóra się jeszcze złuszcza, więc jeśli najpierw nałożycie krem nawilżający i po 10 minutach wklepiecie podkład, to jest szansa, że makijaż utrzyma się około 2-3h. Niestety w momencie, w którym krem zostanie wchłonięty a skóra stanie się nieco suchsza, fluid będzie rzucał się w oczy. Złuszczanie również będzie wtedy bardziej widoczne. Twarz będzie wyglądać na bardzo przesuszoną, a nie zdrową. Jeśli więc musimy w miarę dobrze wyglądać, to jedynym wyjściem jest nakładanie świeżego makijażu co kilka godzin, uwzględniając przede wszystkim wcześniejszą aplikację kremu głęboko nawilżającego. Jeśli makijaż nie jest konieczny, w dalszym ciągu jestem zdania, odpuśćmy sobie.

Po zabiegu, dzień 5

Skóra jest w 90% złuszczona, zazwyczaj są jakieś pozostałości pod linią żuchwy, włosów, uszu. Bez makijażu moja twarz wygląda jakbym wyszła właśnie z solarium. Powtórzę się, ale to ważna rzecz! Od dnia zabiegu przez okres minimum 4 tygodni przy każdym wyjściu na dwór stosujemy krem z filtrem SPF (rekomenduję Sunshield SPF 50 z Obagi- jest matowy, ma fajną konsystencje oraz SunsiMed z Avene- SPF 50+). Jest to jedno z najważniejszych zaleceń pozabiegowych i tyczy się wszystkich zabiegów laserowych. Po co nam krem? Otóż promienie słoneczne po zabiegu laserowym zwiększają szanse na przebarwienia, które naprawdę ciężko potem usunąć. Poza tym zdecydowanie łatwiej działać profilaktycznie niż leczyć. A to, że nie świeci słońce nie oznacza, że promieniowanie nie dociera do ziemi. Pamiętajcie, aby w okresie letnim nakładać krem co 2h. Wracając do złuszczania, u mnie całkowite złuszczanie trwało do 7 dnia po zabiegu, zdarzają się pacjenci, którzy potrzebują 10 dni. W moim przypadku jest to trzeci zabieg laserem CO2, u osoby wykonującej go po raz pierwszy proces regeneracji może przebiegać nieco wolniej. Jest to kwestia indywidualna, ponieważ skóra każdego z nas jest w innym stopniu wrażliwa na laser. Poza tym każdy pacjent może mieć różną zdolność do regeneracji skóry. Z pozostałych równie ważnych zaleceń istotne jest odstawienie kosmetyków z kwasami na okres 2 tygodni, unikanie sauny, jacuzzi oraz intensywnego wysiłku przez kolejne 2 tygodnie.

Możliwe powikłania

Każdy zabieg laserowy jest obarczony ryzykiem powikłań i nie ma w tym nic dziwnego. Im większą moc stosujemy, tym rośnie ryzyko ewentualnych powikłań, należy mieć tego świadomość. Myślę, że to do pacjenta należy decyzja, czy woli wykonać 6 mniej agresywnych zabiegów czy jeden bardziej inwazyjny, przy czym ich skuteczność będzie wtedy porównywalna. Po zabiegu często pojawia się hiperpigmentacja, która zazwyczaj samoistnie ustępuje w ciągu kilku kolejnych tygodni. Efektem ubocznym zabiegu może być również opryszczka (osoby z tendencją powinny po zabiegu przez 3 dni zażywać doustne leki przeciwwirusowe). Infekcja bakteryjna może wystąpić głównie z niestosowania się pacjenta do zaleceń pozabiegowych oraz nieodpowiedniej higieny okolicy po zabiegu. W takich przypadkach konieczna jest wizyta u specjalisty w celu przepisania antybiotyku. Również w sytuacji długo utrzymującego się stanu zapalnego należy zgłosić się do lekarza po niesterydowe leki przeciwzapalne lub kortykosteroidy. Przedłużający się obrzęk i zaczerwienienie u niektórych pacjentów jest dość często spotykane. Co mają robić? Przede wszystkim codziennie chłodzić i nawilżać skórę.

Spostrzeżenia

Zauważyłam, że mimo iż parametry zastosowane do tego zabiegu były wyższe niż poprzednim razem to okres gojenia jak i rekonwalescencji wcale nie był dłuższy niż ostatnio. Wniosek? Skóra przyzwyczaja się do bodźca, który już zna, przez co szybciej się regeneruje.

Zabieg do najprzyjemniejszych nie należy i świadomie napiszę, że pomimo znieczulenia kremem, jest dość bolesny. Z drugiej strony dla uzyskiwanych efektów warto trochę pocierpieć. Skoro już piszemy o efektach to nie spodziewajmy się nagłej, spektakularnej poprawy. Oczywiście po zabiegu skóra jest gładka i napięta, natomiast na ostateczny efekt czeka się nawet do 6ciu miesięcy. Dlaczego tak długo? Przebudowa skóry to długi proces, wiązka laserowa wpływa na włókna kolagenowe, elastynowe a one najzwyczajniej w świecie potrzebują czasu na transformację. Można więc powiedzieć, że pewien efekt zauważalny jest od razu po zabiegu, natomiast z czasem coraz bardziej się on pogłębia i utrwala. Ostateczną poprawę wyglądu blizn, zmarszczek należy odłożyć na okres 6 miesięcy po zabiegu. Oprócz tego, że zabieg spłyca nam blizny, tak samo działa na zmarszczki, więc jest dedykowany również osobom, które chciałyby nieco odmłodzić skórę, pobudzić procesy regeneracyjne oraz poprawić napięcie i ujędrnienie. O ilości potrzebnych zabiegów decyduje specjalista podczas konsultacji z pacjentem. Na ostateczną decyzję wpływa ocena stopnia nasilenia problemu oraz predyspozycji regeneracyjnych pacjenta. W przypadku zabiegów na blizny potrądzikowe może to być od 3-6 zabiegów.

Ars Estetica realizuje projekt nr UDA-RPDS.01.01.00-02-173/13-00
Regionalnego Programu Operacyjnego dla Województwa Dolnośląskiego na lata 2007-2013